Nawilżanie powietrza w sezonie grzewczym



nawilżacz powietrza

Spójrzmy prawdzie w oczy. Jest zima. I to pomimo, że 1 dzień wiosny mamy za sobą! A tu zamiast wiosny temperatura waha się w okolicach minus 10 stopni.

W każdym razie grzejniki odkręcone są na maksa, okna uszczelnione że nawet igły nie wetkniesz, a smog w miastach (i nie tylko) szaleje na potęgę, bo ludzie palą czym popadnie, żeby się przed zimnem ochronić. Co tam zdrowie. Co tam ekologia, ba, co tam prawo!!! Ważne, żeby ciepło było. A że przy okazji kilka osób się pochoruje, nieważne. Własny koniec nosa najważniejszy.

Po spacerze w niezbyt sprzyjających okolicznościach przyrody i nawdychaniu się pyłu PM 2,5 wracamy do domu. A w domu? Może i tego pyłu PM 2,5 jest nieco mniej. Może nawet da się odetchnąć! Niestety, wpadamy z deszczu pod rynnę. Bo oto okazuje się, że w domu nasz organizm wcale nie czuje się lepiej. Dlaczego? Im wyższa temperatura, im bardziej szczelne okna tym mniej wilgoci w pomieszczeniu. A co za tym idzie – optymalny poziom wilgotności powietrza, który wynosi tak około 40-60%, spada nawet do 20%

Jak wtedy czuje się organizm? A jak się może czuć, skoro składa się przede wszystkim z wody? I to ona decyduje o naszym być albo nie być? Otóż zasuszamy się. Cierpią na tym nasze śluzówki, skóra, oczy. Cierpi układ oddechowy. 

Zaraz, zaraz. Kiedyś ludzie też grzali się w domu i jakoś było w porządku. Niby tak ale po pierwsze, poza przekazami historycznymi prawdy na własnej skórze nie poznamy, a poza tym żyjemy w dobie szczelnych okien plastikowych,. Te drewniane produkowane współcześnie też są szczelne.  

Kilka sposobów na naturalne nawilżenie pomieszczenia:

  • Wietrzmy mieszkanie co najmniej raz dziennie, otwierając okno na około 10 minut. 
  • Dbajmy o higienę mieszkania – odkurzanie i usuwanie kurzu poprawia jakość powietrza w pomieszczeniu i ogranicza ilość zanieczyszczeń wdychanych przez nos. UWAGA! Pozbywajmy się kurzu szmatką nasączoną wodą, nie chemią gospodarstwa domowego, która pozostawia w powietrzu szkodliwe związki organiczne!
  • Pijmy więcej płynów. Wiadomo, że musimy uzupełniać niedobory.
  • Zaopatrzmy się w większą ilość roślin doniczkowych, bo oddadzą nam wilgoć przez powierzchnię swoich liści. Podobno mają też właściwości oczyszczające powietrze z toksyn. No i pięknie wyglądają.
  • Postawmy sobie w domu nawilżacz powietrza, najlepiej z jonizatorem powietrza, dzięki czemu nie tylko nawilżymy powietrze, ale i pozbędziemy się nadmiaru szkodliwych jonów dodatnich. 
Zanim jednak kupimy nawilżacz, przygotujmy się do tego. Po pierwsze musimy znać wielkość pomieszczenia, w jakim będzie pracował – to kluczowa informacja przy kupnie każdego nawilżacza powietrza. Co nam po rewelacyjnym nawilżaczu za X złotych, jeśli nasze mieszkanie jest za duże? Po drugie, sprawdźmy, jakiego rodzaju nawilżacz jest dla nas odpowiedni: parowy,ewaporacyjny czy może ultradźwiękowy? Każdy z nich ma swoje wady i zalety i nie każdy sprawdza się w każdym pomieszczeniu.

Zwróćmy też uwagę, żeby nawilżacz miał wbudowany higrometr (lub przynajmniej możliwość wbudowania takiego), bowiem nadmierne nawilżanie też do niczego dobrego nie prowadzi, a poza tym wpływa niekorzystnie na meble. Po prostu warto, żeby nawilżacz automatycznie się wyłączał po osiągnięciu wskazanej wilgotności powietrza. Po pierwsze dla oszczędności energii, a po drugie żeby nie dopuścić do przewilgocenia. 

No tak, zapytacie, ale po co teraz wydawać pieniądze na nawilżacz, skoro zaraz będzie wiosna i po sezonie grzewczym? Otóż nawilżacz to naprawdę przydatne urządzenie, którego można używać przez cały rok, choćby podczas upałów, gdy świetnie sprawdzi się do ochłodzenia mieszkania, a jeśli jesteś alergikiem okazuje się, że nawilżacz znacznie poprawia samopoczucie w okresie pylenia!


Szeroki wybór nawilżaczy powietrza znajdziecie w naszym sklepie! 

A poza tym są jeszcze takie cuda jak nawilżacz i dyfuzor olejków zapachowych... 
Przyjemne i pożyteczne w jednym!




Komentarze

Popularne posty