Więcej niż tylko kilka słów o zanieczyszczeniu powietrza



Od dobrych kilkunastu tygodni na temat smogu trąbią wszystkie media, twittery i facebooki, zarzucając nas porażającą liczbą "najnowszych" wieści. Rząd coś tam stara się zrobić... Naukowcy biją na alarm. Ekolodzy manifestują. Sprzedaż maseczek antypyłowych rośnie. Biegacze nie biegają...

A my? Wychodzimy rano na spacer i się... krztusimy. I tak po prawdzie rok po roku, bo to wcale nieprawda, że smog naraz stał się problemem. Smog był i jest problemem, i to od dawna. Z tym, że akurat tej zimy, która mroźnie nas w tym roku potraktowała, stał się jakby bardziej jątrzący. Choć już od naprawdę wielu lat wszyscy o tym wiedzą.

No ale w końcu praca wielu organizacji ekologicznych, fundacji, rządów itede itepe nie poszła (mamy taką nadzieję) na marne. Zatem ze względu na spore zainteresowanie tematem, któremu wcale nie ma co się dziwić, prezentujemy przegląd przez rodzaje zanieczyszczeń powietrza, nazywając je, wskazując ich źródła i skutki.

Oto garstka wiszących w powietrzu trucizn, z którymi, zwłaszcza żyjąc w dużych miejskich aglomeracjach, nasze płuca (i całe organizmy) muszą sobie jakoś radzić, a najczęściej nie wychodzi im to wystarczająco dobrze. Zanieczyszczenie powietrza to realny problem, warto wiedzieć jak sobie z nim radzić.

Tlenki azotu

Z niezbędnym nam tlenem niewiele (z punktu widzenia zdrowotnego) mają wspólnego. Są to najbardziej zjadliwe, niebezpieczne związki skażające atmosferę. Są groźniejsze zarówno od dwutlenku siarki, jak i od tlenku węgla (potocznie zwanego czadem). Są odpowiedzialne za zjawisko smogu, o którym dość często słyszy się w mediach, na przykład w kontekście Krakowa. Chemicznie stanowią one grupę nieorganicznych związków chemicznych zbudowanych z tlenu i azotu... Tak - tlenu, który jest nam niezbędny, i azotu, który naturalnie występuje w powietrzu i jest jego podstawowym składnikiem (78,09%).

Najbardziej niebezpieczne spośród tlenków azotu są dwutlenek i tlenek azotu, i to one są najczęstszym problemem w aglomeracjach miejskich, ponieważ powstają na skutek działalności człowieka i wymagają wysokiej temperatury. Są efektem takich procesów przemysłowych jak między innymi:koksowanie węgla, energetyczne spalanie paliw, korzystanie z silników spalinowych,używanie wielu nawozów sztucznych.

Dlaczego są tak niebezpieczne dla organizmu?


Dwutlenek azotu (tlenek azotu IV; ditlenek azotu, NO2) wywołuje silne reakcje organizmu w postaci obrzęku płuc, obniżenia ciśnienia krwi ponieważ rozszerza naczynia krwionośne, działa degenerująco na układ nerwowy. Jeśli jest obecny w powietrzu, to w przypadku np. burzy (wyładowania atmosferyczne) czy mgły (para wodna) tworzy kwas azotowy - główny składnik kwaśnych deszczów. 

Tlenek azotu II (inaczej monotlenek azotu, NO) ma swoje dwie strony, jest troszkę jak dr Jekyll i Mr Hyde. Z jednej strony to zupełnie naturalny składnik w przyrodzie i jest produkowany w zwierzęcych organizmach. Jego niedobór powoduje wiele schorzeń układów oddechowego, żołądkowo0-jelitowego czy sercowego. Jednak z drugiej strony jego nadmiar może spowodować wstrząs septyczny, zbyt długie przebywanie w jego oparach powoduje zmiany i uszkodzenia organów wewnętrznych, ma działanie kancerogenne (powoduje powstawanie szkodliwych nitrozoamin i wywołuje zmiany mutagenne.

Dwutlenek siarki


To związek, z którym pewną styczność, choć w innej formie niż my, miał pewien smok żyjący w Krakowie. Smok ten, zwany Wawelskim, został otruty baranem nafaszerowanym siarką... Efekt dla niego był mizerny, a dla nas? Smok Wawelski miał do czynienia z siarką "samą w sobie", natomiast my, a konkretniej nasze płuca, mamy do czynienia z efektem jej spalania, czyli z dwutlenkiem siarki (SO2). 

Być może dzisiaj nasz smok by specjalnie się siarką nie przejął - bo zapowiadają że na przykład jutro, czyli 12 lutego 2015 roku, stężenie w ciągu godziny nie przekroczy alarmującego poziomu 50 µg/m³ ("zaledwie 36,52), ale i tak cały obszar Krakowa w takich prognozach jest zaznaczony na czerwono, czyli "źle". Lepsze "źle" niż "bardzo źle", ale... Smok by się nie przejął, bo a) pewnie się uodpornił, b) i tak jest stworzeniem legendarnym, więc go współczesny Kraków niewiele obchodzi. Za to nas jak najbardziej, bo Kraków jest tu tylko przykładem. Na podobnym poziomie stężenie siarki utrzymuje się też w Nowym Sączu i Tarnowie. Pozostała część Polski niby ma lepiej, ale i tak NIK ciągle alarmuje, że w ciągu ostatnich lat nawet nie zaczęliśmy się zbliżać do standardów unijnych. 

Czym jest ów dwutlenek siarki?


To bezbarwny, silnie toksyczny gaz o duszącym zapachu. Jeśli nim sobie pooddychamy dłużej niż kilka dobrych godzin, nawet jeśli ma niskie stężenie (poniżej alarmującego 50 µg/m³) nieżyt oskrzeli mamy zagwarantowany, pospołu z uszkodzeniem dróg oddechowych. SO2 przenika do krwi i krąży sobie po całym organizmie radośnie zasiedlając tchawicę, wątrobę, mózg, węzły chłonne. Powoduje nasilenie dolegliwości astmatycznych i ogranicza wydolność płuc. Poza tym bóle głowy, niepokój uczucie dyskomfortu - gwarantowane. 

Przy dużym stężeniu możemy nabawić się problemów z oczami, bo może dojść do zmian w rogówce. I teraz last but not least - kwaśne deszcze. Oczywiście to nie jest już taki problem, jak kilka lat temu, kiedy nie było jeszcze filtrów na kominach elektrowni czy elektrociepłowni, a dwutlenek siarki po prostu leciał w powietrze, a potem wchodził w reakcje z wodą. Za to nadal sami jesteśmy za nie odpowiedzialni, paląc w domu w piecach czy kotłach węglem... Bo niestety węgiel wydobywany jest wraz z zanieczyszczeniami, a jednym z nich jest siarka właśnie. Poza tym jeździmy samochodami, prawda A paliwo, zwłaszcza kiepskiej jakości, też zawiera siarkę. Możemy spróbować nieco zadbać o środowisko i postarać się używaj paliwa dobrej i sprawdzonej jakości - o niskiej zawartości siarki. 

W dużych aglomeracjach miejskich, gdzie na osobę przypada jeden samochód, plus środki komunikacji miejskiej, kotłownie na węgiel itp. powodują bardzo duże stężenie siarki w powietrzu. 

Zamykając się w domach możemy liczyć na to, że to stężenie będzie nieco mniejsze, ale i tak obecność dwutlenku siarki jest wysoce prawdopodobna, niestety. Oczywiście w domach też nie jesteśmy super bezpieczni, bo tutaj z kolei, poza zanieczyszczeniami docierającymi z zewnątrz, mamy własne, "domowe" źródełka problemów z powietrzem....

Pył zawieszony

I tu docieramy do... smogu. W Polsce najczęstszym problemem jest ponadnormatywne stężenie pyłów PM10 i PM2,5 oraz benzo(a)pirenu (B(a)P), czego skutki są mało optymistyczne, bo stan ten powoduje choroby płuc, układu krążenia, nowotwory. W miastach, które zostały skontrolowane poziom B(a)P przekroczony był o 500%, a wśród nich najgorzej wypadł piękny (i przecież tak blisko gór!) Nowy Sącz – limity przekroczone w nim były jedenastokrotnie. 

Co kryje się pod nazwami: PM10 i PM2,5? Pył PM10 stanowi mieszaninę zawieszonych w powietrzu cząstek substancji organicznych i nieorganicznych, może zawierać takie toksyczne substancje jak węglowodory aromatyczne, dioksyny, metale ciężkie, furany. Największy z nim problem jest taki, że może zawierać cząstki maleńkie, mniejsze niż 10 mikrometrów, a więc takie, które z łatwością przenikają do naszych płuc. Jeszcze gorzej jest z pyłem PM2,5, bo ten zawiera cząstki mniejsze niż...2,5 mikrometra i przenika do naszych płuc i krwi.

Niestety, mimo olbrzymich pieniędzy wydawanych na poprawę tego smutnego stanu rzeczy, nie widać końca tych problemów. Wdrażane są mało skuteczne pomysły (np. w Nowym Sączu, gdzie problemem jest palenie węglem zimą, dofinansowano tylko kilkadziesiąt kolektorów słonecznych, zamiast rozpocząć wdrożenie programu ograniczającego jego emisję), albo koncentrowano się tylko i wyłącznie na ograniczaniu emisji z zanieczyszczeń komunikacyjnych, bez uwzględniania innych. Można by jeszcze wiele na ten temat zresztą pisać.  

A zatem, wracając do tytułowego pytania: czy mamy się w Polsce czego bać ze strony zanieczyszczeń powietrza? Wychodzi na to, że zdecydowanie tak, a przynajmniej dotyczy to osób mieszkających w wymienionych miastach lub w ich pobliżu...

Jak walczyć ze smogiem?

Mamy kilka rad, które powinny być oczywiste, ale obserwując zachowanie wielu ludzi można w to głęboko zwątpić.  Oczywiście nie każdy jest w stanie wdrożyć je wszystkie, ale zawsze warto się starać.

1)  nie spalać odpadów i reagować na takie zachowanie sąsiadów,
2)  korzystać z komunikacji zbiorowej lub roweru zamiast wszechobecnego samochodu (oczywiście tam, gdzie to możliwe)
3)  ograniczyć zużycie ciepła, ocieplając dom i zużywając mniej paliw
4)  używać paliwa węglowego dobrej jakości,
5) nie spalać o ogrodzie odpadów zielonych, jeśli w gminie organizowane są jej zbiórki
6)  przejść na ogrzewanie z sieci miejskiej lub gazowe


Komentarze

Popularne posty