piątek, 29 lipca 2016

Wiatraczki w domu – kolumnowe i tradycyjne



Lato w pełni. Co prawda słońca w zenicie nie widać, raczej chmury gęsto się snują, ale pod nimi klimat jest iście tropikalny… Chociaż wentylatory (czy też popularnie zwane wiatraczki) kojarzą nam się głównie z pełnym słońcem, to świetnie się nadają wtedy, gdy zwyczajnie jest tak gorąco, że pot spływa ciurkiem po plecach, chociaż słońca nikt nie widzi.

Krótko. Czym się różni wentylator kolumnowy od tradycyjnego, takiego, co się stawia na biurku, czy w kącie pokoju, „okrągłego”? Te zwykłe nadają się do ochłodzenia niewielkiego pomieszczenia lub nawet tylko jego części, a te duże, kolumnowe, najczęściej są projektowane dla dużych. Te małe są przenośne, te większe – nieco mniej. Za to i w jednym i w drugim przypadku bardzo często mamy do czynienia z funkcją „oscylacji”, czyli po prostu tym, że wentylator kręci się w jakimś zakresie (60-120 stopni powiedzmy). Niektóre lepsze modele są wyposażone w timer, dzięki któremu urządzenie wyłącza się w podanym czasie. Oczywiście niemal każdy, nawet najprostszy model ma kilka poziomów pracy, od najsłabszego do najmocniejszego nawiewu. To proste urządzenia, każdy wie, do czego służą i jak ich używać. Ale są one praktyczne, bo poza tym, ze przyjemnie owiewają ciało, świetnie sprawdzają się na przykład do… suszenia prania, gdy poziom wilgoci jest strasznie wysoki i pranie zamiast schnąć – zaczyna kisnąć i nieprzyjemnie pachnie (znacie to?).

Ciekawostka, o której zresztą już kiedyś pisaliśmy: wentylatory wcale nie chłodzą powietrza! Nie obniżają temperatury, ale tylko wprawiają powietrze w ruch, dając uczucie chłodu.

To jak na plaży. Leżysz, sobie, lampa, patelnia, ale wiaterek wieje, a ty wcale tego upalu odczuwasz… No i potem jesteś spieczony na raka. Ta sama zasada przy wentylatorach, ale bez groźby udaru znaczy się – bezpieczniej J.

Co dokładnie robi wentylator?
Gdy nasze ciało jest cieplejsze niż powietrze, powiew wiatraczka zdmuchuje warstwę ciepła ze skóry i zastępuje ją chłodniejszym powietrzem. Wiatraczek pozostawiony w pokoju zatem nie obniża temperatury i jeśli będzie chodził przez godzinę czy dwie, wcale nie zmieni „klimatu” w pokoju. Dlatego nie ma sensu go uruchamiać, gdy nikogo nie ma w pomieszczeniu, w którym pracuje, bo to nie ekologiczne i nieoszczędne.  

A to są nasze wentylatory. Dwa kolumnowe i jeden „tradycyjny”.

wentylator Naos_1_AirNaturel_NIDO


wentylator FanTastic_4_AirNaturel_NIDO


wentylator Venturi_3_AirNaturel_NIDO



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz