piątek, 29 maja 2015

Jak postępować z ziołami?



Do trzech razy sztuka. To już trzeci post o ziołach, aromaterapii i generalnie o alternatywnych sposobach na wspomaganie swojego zdrowia. Głównie dla alergików, ale również ci, którzy nie muszą uciekać gdzie pieprz rośnie przed pyłkami roślin, znajdą tu coś dla siebie (zioła, mimo że są „roślinkami” właśnie, pomagają w alergiach). Tym razem będzie bardzo praktycznie, czyli o tym, jak postępować ziołami... Czyli będzie wiedźmowato. (dla nastroju : Loreena McKenit i jej niesamowity "Mistic Dream" w oprawie prerafaelitów...)




 

Zbiór

Rozpuść włosy i w świetle księżyca, boso idź na łąkę i tak zrywaj te zioła, na których padły promienie księżycowe... 

Wróć. Niekoniecznie i wcale nie boso (łatwo się skaleczyć), wcale nie nocą (bo nie zobaczysz co zbierasz), a co do tych włosów, to już naprawdę lekka przesada. 

Zbieramy zioła w miejscach czystych, gdzie mamy pewność, że nie padły tam żadne pestycydy czy inne świństwa, a zatem z daleka od ulic, wysypisk śmieci, pól uprawnych czy fabryk. Gdy już znajdziemy takie miejsce, to odwiedźmy je w możliwie suchy dzień i zbierajmy zioła ze słonecznych stanowisk – mają wtedy więcej aktywnych substancji. Te pożółkłe zostawmy naturze do wchłonięcia, również te słabsze i wyglądające niezdrowo. Zbierajmy najlepiej z jakimś zielnikiem pod ręką, chyba że dobrze znamy te zioła, które chcemy zebrać. Acha, i nie wyrywamy korzeni. Szkoda. Korzenie oczywiście zbiera się (taki korzeń prawoślazu na przykład), ale tylko wczesną wiosną lub jesienią. Są jeszcze owoce i nasionka ziół. Jeśli chodzi o owoce popularny jest głóg i jarzębina, a nasiona zbiera się np. z lnu lub kozieradki. Kwiaty z kolei są zbierane na samym początku kwitnienia, niezmiernie delikatnie.Jednak w przypadku ziół najbardziej popularna jest albo cała naziemna część rośliny (tzw. ziele) –  zbieramy ją w pełni kwitnienia lub na samym początku, albo same liście – zbieramy, gdy już pojawiają się pąki kwiatowe.


Suszenie


W przewiewnym miejscu należy rozłożyć cienką warstwę naszych pokrojonych na mniejsze kawałki zbiorów (na papierze lub prześcieradle na przykład), najlepiej bez dostępu światła, czyli jakiś stryszek lub drewniana chatka na kurzej nóżce... Owoce jednak suszy się w temperaturze 60 stopni, a zatem przydałby się jakiś piekarnik, z termoobiegiem, żeby lepiej wysuszył. Po wysuszeniu – mielimy niezbyt drobno. Przechowywanie – około dwóch lat.



Przyrządzanie



Maceracja – najczęściej z korzeni lub nasion. Surowiec zalewamy wodą o temperaturze pokojowej (nie wrzątkiem!!!!) w proporcji 1 część surowca na 20 części wody. Po zalaniu zostawiamy na 30 minut, często mieszamy, a po tym czasie przecedzamy do naczynia (np. butelki z korkiem).


 Odwar – czyli wyciąg wodny z korzeni, owoców, kwiatów, nasion, kot, liści. Rozdrabniamy surowiec (jeśli wcześniej tego nie zrobiliśmy), zalewamy wodą o temperaturze pokojowej (to ważne) w proporcji 1 część surowca na 10 części wody. Następnie ogrzewamy, nie dopuszczając do wrzenia przez około godzinę i często mieszając. Następnie przecedzamy.


Napar – liście, kwiaty rzadziej korzenie zalewamy wrzącą wodą i zostawiamy pod przykryciem 15 minut, mieszamy i przecedzamy.


Syrop – bierzemy wcześniej przygotowany macerat, w którym rozpuszczamy cukier, a roztwór przesączamy przez płótno. Nie róbmy syropu hurtowo, bo łatwo się psuje. 


Olejek eteryczny – tu jest zdecydowanie więcej roboty. Należy mocno rozdrobnić zioła, najlepiej świeżo zebrane. Następnie wkładamy je do słoja, mniej więcej do połowy i zalewamy alkoholem tak, by zostało miejsce na „wstrząsanie” mikstury. Odstawiamy w suche i chłodne miejsce na jakieś 30 dni, ale codziennie mieszamy słój (czy butelkę/garnek, co tam mamy). Po tym czasie odcedzamy tak, by było jak najmniej osadów, a najlepiej wcale. Taka mikstura może już stanowić bazę olejku, ale jeśli chcemy mocniejszego ekstraktu, to dysponujemy ziół, odstawiamy na kolejne 30 dni. Taki cykl można powtórzyć ze trzy razy. Po tym czasie można z tego już zrobić sobie nawet perfumy, ale myśmy chcieli olejek. Zatem bierzemy oliwę z oliwek (tak mniej więcej 50 ml) i dodajemy do niej dosłownie parę kropel koncentratu, odstawiamy na kilka dni i mamy olejek eteryczny. Czy lepszy niż taki kupiony? Nie wiadomo. Te gotowe, renomowane i najwyższej jakości,  są tworzone w bardziej kontrolowanych warunkach i jest pewność, że rośliny do nich użyte są z ekologicznych upraw. 


Troszkę roboty z tymi ziołami jest, ale jest w tym sporo radości i satysfakcji.

Dla tych, co lubią prozdrowotne pomysły i alternatywne formy leczenia polecamy też roztwory solankowe na lepsze oddychanie. Ciut więcej op nich można przeczytać tutaj: Właściwości soli – domowa terapia solą.

Generator aerozolu solanki Saltair | NIDO

 Ultradźwiękowy generator aerozolu solnego Saltair



 

Polecamy też wysokiej jakości dyfuzory i olejki eteryczne Air Naturel. Jeśli komuś się nie chce robić olejków na własną rękę... :)

 

Ultradźwiękowy dyfuzor olejków eterycznych Luna | NIDO

 Luna - ultradźwiękowy dyfuzor olejków eterycznych

 

 








Brak komentarzy:

Prześlij komentarz