środa, 20 maja 2015

Alergeny wziewne – nie tylko wiosną!

Sezon pylenia mamy niemal w pełni, przemysł farmaceutyczny szaleje, drzewa i kwiaty w rozkwicie, oczy łzawią, nosy kichają, skóra swędzi. Aż chce się śpiewać: „Wiosna, ach! To ty!”. Niedobry czas dla uczulonych na pyłki roślin, oj, niedobry. Ale czy tylko rośliną są zmorą alergików? 

Niestety, coraz częściej się zdarzają alergie całoroczne (np. na kurz) i tzw. alergie krzyżowe, w których dolegliwości wywołują „podobne” do siebie alergeny (np. jabłko i pyłki brzóz (sic!)). Taki mamy klimat. Choroby cywilizacyjne dobrały się ludzkości do skóry na jej własne życzenie. I nie wiadomo do końca, czy winne jest coraz gorsze powietrze, żywność i woda, czy też aplikowane na własne życzenie coraz bardziej złożone farmaceutyki, czy też chowanie dzieci pod kloszem (Nie dotykaj kota, bo się pobrudzisz! Nie bierz rączek do buzi, bo zjesz bakterie itp.). W każdym razie alergie są faktem, a nie spiskową teorią dziejów. A jako takie, wymagają szczegółowego poznania, bo im lepiej znasz swojego wroga, tym lepiej się przed nim obronisz, jak mawiał Sun Zi.

 Co ciekawe, alergia na pyłki wcale nie rozwija się od dzieciństwa, a konkretnie od około 7 roku życia, jak kiedyś myślano. Pyłki mogą atakować już dzieci trzyletnie, i... osoby około 50 roku życia. Zatem – Nobody is safe!.

Alergeny wziewne czyhają na nas na zewnątrz (alergie zewnątrzpochodne) oraz we własnych domach/biurach itp (alergeny wewnątrzpochodne). Te zaglądające do nas zza okien to oczywiście pyłki traw, drzew i wszelkiej maści chwastów, a te w domu to pleśń czy alergeny odzwierzęce (nie tylko psy i koty są „groźne).

Ponieważ jest na nie sezon, od pyłków zaczniemy. W Polsce uczulają najczęściej takie małe, niepozorne roślinki: 

kostrzewa łąkowa               tymotka                    wiechlina               
  Znalezione obrazy dla zapytania tymotka łąkowa articles: Poa_pratensis_4.jpg 

To różnego rodzaju trawy, które rosną na łąkach, trawnikach, parkach, pod ławką. Oczywiście jest ich więcej niż te trzy wyżej....

Jeśli chodzi o chwasty, to uczula mocno
babka lancetowata (ta sama, którą się do ran przykłada)


 i bylica

Drzewa mogą uczulać wszystkie, a najbardziej brzoza, leszczyna, jesion, dąb. Można wyliczać. Najlepsze jest to, że trudno wskazać ich cechę charakterystyczną poza tą, że... nie mają kolorowych kwiatków, najczęściej są po prostu zielone. Rozpyla je wiatr, roznoszą zwierzęta, a objawy? Wiadomo, nic przyjemnego.

Jeśli chodzi o pleśń, narażeni jesteśmy na nie oczywiście nie tylko w wilgotnej piwnicy... Są w domach, na pniach drzew, na martwych roślinach. W domach ich przyczyną jest najczęściej zła wentylacja, ale – uwaga – rośliny doniczkowe też... No i suszenie ubrań w domu, nie na strychu czy na dworze, ale na to nie ma rady. Bo gdzie wysuszyć pranie, jeśli mieszka się w bloku? Wśród gatunków pleśni uczulających mamy: Alternarię, Penicyllinum, Aspergilus czy Cladosporium.

Kurz jest paskudnym alergenem, a jeszcze paskudniejsze jest to, z czego  się on składa. Otóż jego głównym elementem są odchody roztoczy kurzu domowego, który sobie lubi pomieszkiwać na  złuszczonym ludzkim naskórku (tym samym, który tak lubią laboranci z serialu CSI Kryminalne zagadnie...). Pozbyć się tego trudno, bo cu usuniesz, już gromadzi się od nowa. Roztocza kurzu domowego lubią mnożyć się w wilgoci, zatem jeśli wolelibyście mieć ich mniej, postarajcie się osuszyć jakoś mieszkanie (np. osuszaczem lub poprawiając system wentylacyjny w domu). 

Nasi domowi ulubieńcy – chomiki, psy i reszta menażerii

Alergeny pochodzenia zwierzęcego były już opisywane, zatem zainteresowanych odsyłam tutaj

W każdym, razie warto pamiętać, że nie tylko psy i koty są nosicielami alergenów, ale niezwykle alergizujące są gryzonie, np. mocz myszy. Podpowiadamy tylko, że wyrzucanie zwierzaka z domu z powodu alergii nie jest, powtarzamy NIE JEST najlepszym pomysłem na świecie. Lepiej wcale nie brać, a jeśli się wzięło, to sobie radzić – z pomocą lekarza alergologia, utrzymywaniem jak najwyższego poziomu higieny i regularnym stosowaniem leków. 

A na koniec, skoro mamy tę wiosnę... Marek Grechuta.










Brak komentarzy:

Prześlij komentarz