niedziela, 20 listopada 2016

Jak kupować oczyszczacz powietrza?



Za każdym razem, kiedy wyjeżdżam gdzieś z mojego miasta w góry albo na przysłowiową „wieś”, natychmiast po wyjściu ze środka lokomocji uderza we mnie zapach (nie, nie chodzi mi o te typowo wiejskie, pochodzące z obory dajmy na to...).  Zapach powietrza pozamiejskiego to cudowna mieszanka woni roślin, drzew i tego czegoś nieuchwytnego. Teraz jesienią, a właściwie już prawie zimą, to oszałamiających zapach ziemi i liści...  Zawsze zastanawiało mnie, o co chodzi, dlaczego będąc w mieście tego się nie czuje... Albo czuje się, ale jest to przykryte pyłem i brudem i zwyczajnie tego się nie dostrzega. Na polnej drodze też jest pył, ale on pachnie inaczej...



Tak chyba po prostu pachnie czystość. Bardzo fajnie by było mieć ją w domu na co dzień.

Nie żebym wierzyła w to, że oczyszczacz powietrza nagle mój domowy „smrodek” przekształci w oszałamiającą atmosferę sosnowego lasu, oczywiście to mity i nie należy w to wierzyć, a poza tym od tego są olejki eteryczne i dyfuzory powietrza. ALE oczyszczacz powietrza to ostatnia deska ratunku tam, gdzie się ma zwyczajnie dość wiecznego kaszlu, załzawionych oczu, wszędobylskich bakterii, wirusów i innych brudów, które nieustannie wdzierają się do naszych domów. Zwłaszcza jeśli się ma małe dziecko albo alergika w domu, to staje się zwyczajnie rzeczą niezbędną. 

Oczyszczacz powietrza przydaje się też w mieszkaniach po remoncie, żeby pozbyć się toksyn z powietrza będących pozostałościami po farbach, tynkach, gipsach, klejach i reszcie. Oczyszcza powietrza przydaje się też zawsze wtedy, gdy mieszka się nad ruchliwą ulicą, w pobliżu kopalni, dworca kolejowego, drogi tranzytowej itp. Nie łudźmy się, nie znajdziemy się w sosnowym lesie (lepiej zresztą sobie pojechać i powąchać go na żywo), ale przynajmniej będziemy mieć jako taką gwarancję, że do naszych płuc wraz z powietrzem nie dostały się właśnie jakieś złośliwe prądki jakiejś paskudnej choroby, roztocza kurzu domowego, czy pyłki, po których będziemy kichać jak z armaty.

Oczyszczacz to całkiem przydatne urządzenie jest i warto się w nie zaopatrzyć. Najpierw jednak, trzeba by się o nim coś niecoś dowiedzieć.Oczyszczacz,  w zależności od rodzaju filtrów, jak sama nazwa wskazuje oczyszcza powietrze z pyłów, kurzu, roztoczy, grzybów, bakterii, wirusów, nieprzyjemnych zapachów. O rodzajach filtrów można przeczytać sobie więcej tutaj. 



Kupując oczyszczacz, należy zwrócić uwagę na kilka podstawowych spraw:


  1. Po pierwsze wielkość pomieszczenia, w którym będzie ustawiony. Przy czym niestety prawda jest taka, że im wydajniejszy oczyszczacz, tym droższy, bo za jakość i pewność, że urządzenie naprawdę będzie działało, płaci się. Tani i dobry? Nie bardzo. Albo: raczej rzadko. Zatem przed zakupem warto się dobrze zastanowić, do jakiej wielkości pomieszczenia go potrzebujemy, bo to odgrywa naprawdę wielką rolę. Są nawet tak malutkie oczyszczacze, które można sobie postawić na kempingu albo na jachcie, żeby pozbyć się pleśni i grzybów (z wilgoci), które w tego typu miejscach często się pojawiają. Na drugim biegunie są te, które nadają się do pomieszczeń wielkości 50 mkw, te są większe i zdecydowanie mocniejsze,  z lepszymi filtrami i większą siłą, ale jednocześnie z dużo większym poborem mocy.
  2. Po drugie rodzaj filtra – o tym tutaj. Na dokładkę można jeszcze napisać, że filtrem sine qua non są HEPA. A generalnie, to większość składa się z filtra wstępnego (nie w każdym oczyszczaczu), który wyłapuje większe zanieczyszczenia jak kurz czy sierść, głównego (który jest w każdym urządzeniu tego typu) wyłapujące nieco mniejsze brudy jak pyłki, zarodniki itp. oraz filtra antyzapachowego (dym papierosowy, przypalona fasolka po bretońsku itp.)
  3. Kolejna sprawa to głośność – to wbrew pozorom bardzo istotna sprawa, bo jeśli buczy lodówka i powoduje to u was dyskomfort, to warto się doczytać, jaki poziom hałasu generuje oczyszczacz, który chcecie kupić. O poziomie hałasu z kolei proponuję poczytać tutaj, to ciekawa i praktyczna wiedza. W każdym razie ideałem są te, których poziom hałasu nie przekracza tych 40 db, a idealnie, żeby oscylowało między 30 a 35. Wtedy naprawdę nie powinny przeszkadzać nikomu. Jeśli poziom ich hałasu ma około 50 db, to gorzej, ale tak bywa przy tych z większą mocą do dużych pomieszczeń.
  4. Dla oszczędnych: pobór mocy. Też istotna kwestia. Im większy pobór mocy, tym więcej zapłacimy za energię elektryczną, ale... większy pobór mocy wiąże się też z wyższą skutecznością. Generalnie pobór mocy waha się od 20 do 40 W (i więcej przy dużych urządzeniach).
  5. Wymiary urządzenia – na rynku są dostępne niewielkie urządzenia z teoretycznie dużą mocą, jednak im większy oczyszczacz, tym większą ma moc. Oczywiście są też bardzo dobre oczyszczacze średniej wielkości, ale trzeba się liczyć z kosztem. Choć akurat w przypadku tego typu urządzenia, lepiej jednak nie zaciskać tak mocno kieszeni, bo ma służyć lata no i być skuteczne.
  6. Akcesoria: są oczyszczacze z jonizatorami i aromaterapią. Bardzo przyjemne dodatki, bo nie dość, że powietrze pięknie pachnie, to jeszcze jest zjonizowane, czyli takie, gdzie jest zdecydowanie mniej jonów dodatnich, bo zneutralizowały je jony ujemne.  A tu już tylko krok do lasu sosnowego.  

To by było na tyle najważniejszych spraw. A o tym, gdzie postawić oczyszczacz powietrza i jak o niego dbać – w następnym poście. Bo ten przydługi się zrobił.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz