Zanieczyszczenia powietrza - dwutlenek siarki

Dzisiaj kolejny tekst o tym, czym zdarza nam się oddychać. To związek, z którym pewną styczność, choć w innej formie niż my, miał pewien smok żyjący w Krakowie. Smok ten, zwany Wawelskim, został otruty baranem nafaszerowanym siarką... Efekt dla niego był mizerny, a dla nas? 



Smok Wawelski miał do czynienia z siarką "samą w sobie", natomiast my, a konkretniej nasze płuca, mamy do czynienia z efektem jej spalania, czyli z dwutlenkiem siarki (SO2). 

Być może dzisiaj nasz smok by specjalnie się siarką nie przejął - bo zapowiadają że na przykład jutro, czyli 12 lutego 2015 roku, stężenie w ciągu godziny nie przekroczy alarmującego poziomu 50 µg/m³ ("zaledwie 36,52), ale i tak cały obszar Krakowa w takich prognozach jest zaznaczony na czerwono, czyli "źle". Lepsze "źle" niż "bardzo źle", ale... Smok by się nie przejął, bo a) pewnie się uodpornił, b) i tak jest stworzeniem legendarnym, więc go współczesny Kraków niewiele obchodzi. Za to nas jak najbardziej, bo Kraków jest tu tylko przykładem. Na podobnym poziomie stężenie siarki utrzymuje się też w Nowym Sączu i Tarnowie. Pozostała część Polski niby ma lepiej, ale i tak NIK ciągle alarmuje, że w ciągu ostatnich lat nawet nie zaczęliśmy się zbliżać do standardów unijnych. 

Czym jest ów dwutlenek siarki?

To bezbarwny, silnie toksyczny gaz o duszącym zapachu. Jeśli nim sobie pooddychamy dłużej niż kilka dobrych godzin, nawet jeśli ma niskie stężenie (poniżej alarmującego 50 µg/m³) nieżyt oskrzeli mamy zagwarantowany, pospołu z uszkodzeniem dróg oddechowych. SO2 przenika do krwi i krąży sobie po całym organizmie radośnie zasiedlając tchawicę, wątrobę, mózg, węzły chłonne. Powoduje nasilenie dolegliwości astmatycznych i ogranicza wydolność płuc. Poza tym bóle głowy, niepokój uczucie dyskomfortu - gwarantowane. 
Przy dużym stężeniu możemy nabawić się problemów z oczami, bo może dojść do zmian w rogówce. I teraz last but not least - kwaśne deszcze. Oczywiście to nie jest już taki problem, jak kilka lat temu, kiedy nie było jeszcze filtrów na kominach elektrowni czy elektrociepłowni, a dwutlenek siarki po prostu leciał w powietrze, a potem wchodził w reakcje z wodą. Za to nadal sami jesteśmy za nie odpowiedzialni, paląc w domu w piecach czy kotłach węglem... Bo niestety węgiel wydobywany jest wraz z zanieczyszczeniami, a jednym z nich jest siarka właśnie. Poza tym jeździmy samochodami, prawda A paliwo, zwłaszcza kiepskiej jakości, też zawiera siarkę. Możemy spróbować nieco zadbać o środowisko i postarać się używaj paliwa dobrej i sprawdzonej jakości - o niskiej zawartości siarki. 

W dużych aglomeracjach miejskich, gdzie na osobę przypada jeden samochód, plus środki komunikacji miejskiej, kotłownie na węgiel itp. powodują bardzo duże stężenie siarki w powietrzu. 

Zamykając się w domach możemy liczyć na to, że to stężenie będzie nieco mniejsze, ale i tak obecność dwutlenku siarki jest wysoce prawdopodobna, niestety. Oczywiście w domach też nie jesteśmy superbezpieczni, bo tutaj z kolei, poza zanieczyszczeniami docierającymi z zewnątrz, mamy własne, "domowe" źródełka problemów z powietrzem....
 
Oto źródła, z których można dowiedzieć się nieco więcej na ten temat.

ABC zdrowego powietrza

Informacje od NIK

Prognozy dla Małopolski

Monitoring w Mazowieckim


Komentarze

Popularne posty