piątek, 14 listopada 2014

O noskach dzieci, zbyt suchym powietrzu i wścibskich babach

Ile razy to już słyszałaś? Zamknij okno, bo się przeziębi! Dlaczego on nie ma ciepłej kurteczki? Uważaj na przeciągi, uszka, gardło, jak to – tak bez szaliczka? Tu jest za zimno, przeziębisz go… Itede, itepe, w różnych odmianach, w zależności od płci Twojego potomka, miejsca, godziny, za to… niezależnie od pory roku.

A teraz zbliża się zima, więc tym samym jesteśmy narażeni na jeszcze bardziej oburzone spojrzenia osób, według których ubieramy nasze dzieci nieodpowiednio do pory roku. Skoro przekroczyliśmy magiczną datę 1 listopada, to znaczy, że czas już na buty zimowe, rękawiczki i czapki z nausznikami. Przynajmniej w przypadku dzieci. 

W domu jest nie lepiej. Wchodzi taka ciotka/babcia/sąsiadka, która co prawda ma same dobre intencje, za to z realizacją kiepsko… I zaczyna się: Zamknij okno, bo się przeziębi (nie daj Boże masz w domu niemowlaka…). Ubierz mu czapkę bo uszka… (choć termometr pokazuje 21 stopni). Ale w łazience to koniecznie podkręć ogrzewanie. Coś mi tu ciągnie po nogach (jest lufcik w oknie otwarty w dwa pokoje dalej). I dalej w ten deseń.  

Tymczasem to nie niska temperatura, lecz właśnie zbyt wysoka bywa groźniejsza dla zdrowia dzieci, a już na pewno, gdy dzieciak już choruje i ma katar. Wtedy ogrzewanie domu na maksymalnych obrotach przynosi odwrotny skutek. Dzieci, zwłaszcza chore, w zbyt suchych pomieszczeniach bardzo się męczą , a co więcej – są narażone na jeszcze większe obniżenie odporności. 

Za gorąco i za sucho równa się niezdrowo i nieprzyjemnie. Jak zatem dbać o noski dzieci i mieć asy w rękawie, gdy przyjdzie nam dyskutować z osobami, które mają inne poglądy niż my?

Rozgrzany kaloryfer plus gorąca kąpiel? Temu zestawieniu mówimy NIE!
Gorący kaloryfer w pokoju, zamknięte okno gwarantują wysoką temperaturę połączoną z suchym powietrzem, czyli klimat lekko pustynny. Efekt – sucha skóra i śluzówki dziecka, podrażnienia, zaczerwienienia. Zwłaszcza jeśli w takiej atmosferze dodatkowo zafundujemy dziecku gorącą kąpiel, żeby  się „odprężyło”. Tymczasem nie dość, że wysuszona skóra drażni, to nos pozbawiony odpowiedniej wilgoci w śluzówce nie stanowi żadnej bariery dla wirusów i bakterii. Efekt: problem z zaśnięciem i zbyt płytki sen, problemy z oddychaniem w nocy. My sądzimy, że właśnie zaczyna się infekcja, a tu okazuje się, że po wyjściu na zewnątrz ten dziwny katar (sapka, problem z oddychaniem przez nos) znika, aż do wieczora, gdy mamy powtórkę z rozrywki. 

Jak działa nos?
Nosy ludzkie to takie niewielkie, za to bardzo dobrej jakości filtry, które przepuszczają powietrze, a zostawiają zanieczyszczenia (czyli, brzydko mówiąc… kozy w nosie). Prawidłowo działający nos blokuje dostęp do oskrzeli i płuc wirusom, bakteriom i zanieczyszczeniom (oczywiście nie w stu procentach, ale z reguły całkiem nieźle sobie z tym radzi). Jeśli jednak przez dłuższy czas jest narażony na pozbawione odpowiedniego poziomu wilgoci powietrze, to niestety – błona śluzowa wysusza się, wraz z nią znika blokada, a otwiera się autostrada dla wszelkiego rodzaju mikroorganizmów szkodzących organizmowi. Drożny, odpowiednio nawilżony nos jest niezwykle ważny zwłaszcza w przypadku najmniejszych milusińskich. Niemowlaki potrafią oddychać tylko przez nos, przez buzie im to jeszcze nie wychodzi. Dlatego nawilżenie powietrza, a tym samym nosa, jest dla ich spokojnego snu kluczowe. Można się wspomagać kropelkami, najlepiej w formie roztworu soli morskiej. Częste infekcje są spowodowane najczęściej nie „przewianiem” czy „wychłodzeniem”, tylko po pierwsze szokiem termicznym, gdy dziecko z dworu wpada w rozgrzane, wysuszone powietrze w mieszkaniu, a po drugie – brakiem bariery ochronnej w nosku. A jeśli już choruje, to nadmierne grzanie dodatkowo pogłębi kaszel i katar. Nawilżanie jest kluczowe, ponieważ rozrzedza śluz, który jest łatwiejszy do wyksztuszenia i wysmarkania. 

Jak zadbać o powietrze w pokoju dziecka i jego zdrowie?

  • Kontroluj temperaturę – nie więcej niż 20, maksymalnie 21 stopni Celsjusza. Nie dopuść do tego, żeby dziecko było przegrzane, zwłaszcza jeśli jest alergikiem!
  • Wietrz pokój ile razy dziennie się da, jeśli w pokoju będzie „wisiało” zatęchłe powietrze, w którym nagromadził się kurz, alergeny i inne drobnoustroje, z pewnością to nie pomoże. Przewietrzenie pokoju jest ważne zwłaszcza przed snem.
  • Nie kąp dziecka w zbyt gorącej wodzie, nawet jeśli to lubi. To wysusza nie tylko skórę, ale wbrew pozorom generalnie powoduje ubytek wody w organizmie (mimo że woda wchłaniana jest przez całe ciało). Lepsza jest chłodniejsza woda, niż wrzątek. Sucha, podrażniona skóra swędzi i piecze, a w dodatku wcale nie relaksuje, tylko wręcz przeciwnie, podwyższa ciśnienie.
  • Nawilżaj powietrze, czy to przez położenie ręczników na kaloryferze (tylko że to działa na krótką metę, bo ręcznik szybko się wysuszy), czy też przez zastosowanie nawilżacza. Ręcznik musi być wyprany w niealergicznym proszku, bez zmiękczaczy, bo inaczej cała chemia zostanie oddana wraz z wilgocią do powietrza.
  • Korzystaj z nawilżacza powietrza. W jego przypadku nie musimy się martwić o chemię, bo używa się do nich zwykłej, czystej wody. W pokoju dziecka, które zaczyna chodzić albo już biega, nawilżacz parowy nie będzie zbyt dobrym pomysłem, ponieważ grozi oparzeniem, za to już ewaporacyjny lub ultradźwiękowy – są zdecydowanie bezpieczniejsze. Zwłaszcza ultradźwiękowe, które nie dość że są energooszczędne i ciche, to w dodatku oddają do powietrza nie kropelki, a wręcz mgiełkę z mikrokropelkami, która ma duży zasięg działania. Idealny wydaje się tu np. Aquilla, który jest przeznaczony do mniejszych powierzchni (25 mkw), jest lekki i cichutki, więc pracując w nocy, nie będzie nikomu przeszkadzał. Albo jakikolwiek inny nawilżacz, byleby był wydajny i miał filtry przeciwbakteryjne.
Naprawdę, jeśli zadbamy o to, żeby: w pokoju dziecka był odpowiedni poziom wilgotności (minimum 40%, nie więcej niż 60%, bo zbyt wilgotne powietrze to też nie jest dobre rozwiązanie); właściwa temperatura (21 stopni); w dodatku będziemy pamiętać o wietrzeniu pokoju – to zdziwimy się wkrótce, w jak dobrej kondycji będzie nasz maluch, który do tej pory regularnie chorował.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz